Image Image

…długo by opowiadać o tym jak to się stało, że zmuszony byłem zebrać podania na temat krainy, która stała się podmiotem niejednej legendy. Kto z nas, będąc dzieckiem, nie słyszał opowieści o odważnych rycerzach w lśniących zbrojach, o mądrym władcy, który zdanie swoich Paladynów traktuje na równi ze swoim czy o dzikich plemionach nieustraszonych wojowników. Dziecięce bajki nie do końca zaspokajały moją ciekawość na temat wyniosłej krainy, jaką zdawałoby się być Księstwo Wzgórza. Chciałem pogłębić moją wiedzę, ale pewne braki w niej najwyraźniej nie przeszkadzały Kali’emu, który uwielbiał słuchać dawnych bajań.

Zyndram zwany Mniejszym, babiarz i krętacz

O Księstwie Wzgórza słów parę

Niedługo po dotarciu do „Krainy Marzeń”, jak nazywała ją moja matka, dane mi było wysłuchać opisu ziem władanych przez Ryttera I Vandera. Traf chciał, że trafiłem na młodą panią trubadur, piękną dziewczynę żądną świata i przygód, o których mogłaby pisać pieśni rozbrzmiewające przez wieki. Oto, co od niej usłyszałem:

„W życiu nie widziałam piękniejszej krainy od tej! Co prawda dopiero zaczynam swoją podróż po Znanym Świecie ale pewna jestem, że wspanialszego miejsca nie znajdę!

Czy widziałeś te połacie ziemi skąpane w promieniach delikatnego słońca, porośnięte bujną trawą koloru zieleni tak jaskrawej, jak szmaragdowe suknie dam dworu? Czy przyjrzałeś się ludziom szczęśliwym, pracowitym i ze spokojem patrzącym w przyszłość? Czy kosztowałeś tutejszych potraw, przygotowanych z największą starannością, jakby każda z nich przeznaczona była dla samego Księcia?

Zyndramie, jesteś świadom tego, że znajdujesz się w Księstwie, w którym wszystko się zaczęło? To właśnie tutaj Pan starł się z hordą demonów. Tutaj powstał kult Ammana. To właśnie tutaj na każdej bliźnie, na każdej kropli krwi kształtowała się tolerancja. To właśnie dzięki Signurowi i otwartym na dialog między religiami rządom Ryttera możliwe było zbudowanie tak silnego wielowyznaniowego państwa (…)

Tylko tutaj spotkać możesz dawnowierczego wojownika pijącego przy jednym stole z przysadzistym Signurytą… Paladyni ach… (Tu nastąpił dość długi monolog na temat aparycji i predyspozycji prokreacyjnych elitarnych oddziałów Księstwa Wzgórza, który pozwoliłem sobie pominąć).

(…) niestety wojny były i są nieodłącznym elementem historii tej ziemi. Poczynając od powstań zbuntowanych i uciskanych plemion dawnowierczych w zamierzchłych czasach, przez najazdy emirackich wezyrów opanowanych chorą ideologią, aż po nieuzasadniony antalijski najazd religijnych fanatyków. Za każdym razem Księstwu udawało się stanąć na nogi, często jednak z mniejszą lub większą pomocą tajemniczych sojuszników…

Mam nadzieję, że jeszcze nieraz zasmakujesz tutejszej gościnności, uprzejmości, równości i szacunku, które są sztandarowymi wartościami nie tylko prostych ludzi zajmujących się hodowlą kóz i owiec, ale samych władców panujących nad tą krainą.”

Linda, pełna pasji pani trubadur

O Religii

Nie da się ukryć, że temat nie należy do najłatwiejszych! Z drugiej jednak strony nie spotkałem się jeszcze z ciekawszym problem do rozpatrzenia. Chciałbym zaznaczyć, że w tym dziale skupiłem się głównie na Signuryzmie, mistycznej i tolerancyjnej odmianie kultu Ammana. Część poświęconą wierzeniom dawnowierczym ulokowałem w dziale „O Highlanderach” w dalszej części rozprawy.

W celu jak najdokładniejszego zbadania tematu nogi powiodły mnie aż do samej Twierdzy Ammana, gdzie niejednokrotnie wnioskowałem o spotkanie z najwyższym kapłanem signuryckim, co mimo mojego jakże wysokiego urodzenia nie okazało się łatwym zadaniem. Cóż, ostatecznie pozostało mi zadowolenie się relacjami „prawej ręki” najwyższego kapłana, Edwarda:

„Młody człowieku, czyż Amman nie jest największym z ówczesnych bogów Znanego Świata?! Jakże więc możesz mnie prosić, abym po raz kolejny powtarzał znane wszystkim dokonania Pana? Och… niech stracę swój cenny czas. Otóż, jak zapewne Ci wiadomo, to właśnie Amman oczyścił nasz kraj ze splugawionych istot. Wraz ze sprzymierzeńcami udał się na 40-letni bój, który zakończył się ogromnym sukcesem dzięki Jego nadprzyrodzonej sile, niespotykanemu uporowi oraz charyzmie. To właśnie Pan wyznaczył miejsce, w którym powstała twierdza nazwana od jego imienia.

Wszystkie te wydarzenia, stworzyły wokół osoby Ammana swoisty kult boży. Słuszność tego kultu została potwierdzona w roku 120 Ery Ammana, kiedy to Pan w blasku światłości wstąpił do nieba skąd sprawuje pieczę nad swoimi wyznawcami do dnia dzisiejszego.

Wpływ religii ammańskiej szybko rozszerzył się na prawie cały Znany Świat. Niestety głupota ludzi doprowadziła do tego, że nauki Ammana zostały wykorzystane do tłumienia oraz uciskania innowierców. Kult Pana, Zbawcy, Wyzwoliciela, w rękach fanatyków stał się jarzmem nie-ammanitów. Historia naszego kraju pokazuje jak okrutne potrafią być skrajności (…) Dopiero po 300 latach Wielki Kapłan Signur przejrzał na oczy. Dlaczego tak długo trwało, aż ktoś postanowił przeciwstawić się terrorowi naszej religii? Niestety, tego nie wiem. Mam tylko nadzieję, że Amman w swej łaskawości wybaczy nam ślepotę i krzywdy, które wyrządziliśmy.

Doktryny Signura nie zaprzeczają żadnym dogmatom wiary Ammańskiej. Wręcz przeciwnie, dokładnie tłumaczy On słuszność innych kultów, jednocześnie podkreślając jak ważną personą w dziejach Znanego Świata był Amman i dlaczego tak istotne dla nas, obecnie żyjących, jest obdarzanie go czcią i wyznawanie właśnie jego religii, przepowiedni i dobrej nowiny, którą nas zaszczycił”.

Edward, kapłan, Signuryta

Signuryci o Dawnowiercach

„Młody człowieku… już Ci tłumaczyłem, że nam, Signurytom, nie przeszkadzają dawnowiercze obrządki. Może i swoim zasięgiem obejmują znacznie większe tereny Księstwa Wzgórza niż obrządek Ammana ale czy to jest złe? Dopóki nie mordują naszych dzieci, aby zaspokoić żądze swoich bogów nie ma powodu się wtrącać (tu uśmiechnął się jakby uważał mnie za głupka). Polityka dostatku księcia Ryttera, jak i dialog międzyreligijny Signura doprowadziły do jedności pomiędzy Ammanitami, Kultystami Smoka, pozostałymi Dawnowiercami a nawet Emiratczykami.

Czemu patrzysz na mnie jakbym nie powiedział ci całej prawdy… Dobrze, masz rację, przemilczałem pewną rzecz… Otóż nie da się ukryć, że my Signuryci traktujemy Dawnowierców trochę z przymrużeniem oka. Nie dziw się tak! Przypominam ci, że oni wierzą w różne aspekty natury. Natura! Kanon zjawisk, zwierząt, roślin, przemian, który był, jest i będzie. Natura, która od zarania dziejów sama się reguluje i regeneruje, często bywając jednocześnie piękną i niebezpieczną. Wyobraź sobie, że niektórzy kapłani dawnowierczy wmawiają swoim, że zaćmienia słońca to kara bogów za brak ofiary, czy za brak posłuszeństwa wobec ich nakazów. Szanujemy ich, ale nie możemy traktować całkowicie poważnie, zwłaszcza, że nasza wiara posiada niezbite dowody na istnienie naszego boga chociażby w postaci niejednokrotnie ukazujących się awatarów Pana… CO Z TEGO, ŻE POD POSTACIĄ KOBIET!”

Edward, kapłan, Signuryta

Wtrącenie dygresji na temat kobiecej postaci przyczyniło się do bardzo szybkiego pokonania drogi od sekretarzyka do drzwi wejściowych przybytku Ammana.

Image

Struktura etniczna, grupy społeczne

Barwna część tego wywodu, którą niestety musiałem podzielić (po raz kolejny) ażeby była bardziej przejrzysta. Opis podziałów wśród highlanderskich plemion ulokowałem w dziale „O Dawnowiercach”.

Rozmowę na ten temat udało mi się przeprowadzić z jednym z owianych czcią i sławą Paladynów, który jak się potem okazało otrzymał ten tytuł przez pasowanie!:

„Nie krępuj się młody! Polej no do garnuszka. Co myślisz, że Paladyn od wina stroni?! (chlup). O co mnie… a tak! Nie do końca orientuję się, jak sprawa wygląda wśród Dawnowierczych braci mimo iż stanowią ponad ¾ naszego społeczeństwa. Doskonale za to wiem, jak sprawy się mają u nas wokół Twierdzy. Nie da się ukryć, że mało nas (Signurytów) poza murami fortecy. Najczęściej spotkasz nas w większych wsiach czy w strażnicach. Dzięki paktom podpisanych między Księciem Rytterem (w jego głosie pojawił się niespotykany szacunek kiedy wymawiał imię władcy) a Dawnowiercami nie musimy się martwić o żywność. Bracia zamieszkujący górzyste tereny, highlanderzy, zajmują się głównie hodowlą kóz i owiec, z kolei ich spokojniejsi i zdecydowanie mniej impulsywni ziomkowie z nizin (lowlanderzy) nie mają sobie równych w uprawie ziemi. W zamian za towary sprowadzane przez naszych kupców czy usługi świadczone przez naszych rzemieślników, jadła na naszych stołach nie brakuje. Signuryci trudnią się głównie handlem, jak i rzemiosłem, o czym przed chwilą wspomniałem. Nie brak nam towarów z najodleglejszych zakątków Znanego Świata jak i wyrobów, których nie powstydziliby się sami Krasnoludowie.

Jak Ci zapewne wiadomo większość Wzgórzan (SIGNURYTÓW!!) wywodzi swój ród z zachodu kontynentu, choć obecnie pochodzenie przestaje mieć tak wielkie znaczenie. Liczy się to, co sobą prezentujesz, rzeczy które możesz osiągnąć. Wzgórzanie jak mało kto cenią sobie lojalność wobec władcy, który traktuje nas jak równych sobie!

Co do struktur wojskowych… Nie jest tajemnicą, że to MY Paladyni jesteśmy trzonem wzgórzańskiej armii. Waleczniejszych, odważniejszych i potężniejszych wojów w Znanym Świecie nie znajdziesz. Jesteśmy piechotą i kawalerią w jednym. Często dowódcami, ale co najważniejsze, ZAWSZE wiernymi i uniżonymi sługami Księcia Ryttera I Vandera.

Nieocenioną rolę w bojach pełnią dawnowierczy klanowi wojownicy, zdeterminowani, sprawni, lekkozbrojni, nieustraszeni niszczyciele wszelkich przeszkód, które staną im na drodze.”

Image Image

O Władzy i Prawie

Temat niezbyt obszerny lecz niemniej ważny od pozostałych. Udało mi się go zgłębić dzięki relacji jednego z Rady Dwunastu- Artura Młotorękiego:

“Sposób rządzenia Księstwem uległ znacznej zmianie podczas rządów Ryttera. Książę począł doceniać i traktować na równi ze swoim zdanie najwierniejszych mu lenników. Gdy wymagało tego dobro państwa, Książę zwoływał posiedzenie Rady, w której oprócz paladynów zasiadają inni jego zwolennicy. W Radzie swoje miejsce zajmują następcy zmarłego już Abdula Alima, najwierniejszego i najbardziej oddanego przyjaciela Ryttera. Ma je również obecny najwyższy hierarcha świątynny, następca Signura. Rada została powiększona jeszcze o trzy miejsca: przywódcę dawnowierczego klanu highlanderów O’Neala, urzędującego rektora Akademii Magicznej Księstwa Wzgórza (najstarszej akademii magicznej Znanego Świata) oraz następcę tronu… tchórza Corvena Vandera. W kuluarach spekuluje się o powiększeniu „Rady Dwunastu” o kolejnego przedstawiciela dawnowierczego Klanu.”

Artur Młotoręki, Paladyn, członek Rady Dwunastu

O AMaKWie

Kolejne zagadnienie przyprawia mnie o mdłości. Nudniejszego tematu nie znajdziesz w całym Znanym Świecie- magia… Banda szarlatanów biegających w damskich sukniach, wymachujących rękami w celu… Właśnie chyba bez celu. Niestety nie mogłem nie napisać o najstarszej w Znanym Świecie akademii magicznej. Nie posiadam żadnych informacji z pierwszej ręki ze względu na upierdliwe usposobienie zrzędliwych przedstawicieli tego gatunku, którzy nie wpuścili mnie do swoich komnat. Jedyne co udało mi się pozyskać to dwa zdania sprzątacza zamiatającego stare korytarze budynku AMaKWy: O tym jak skostniałe są doktryny wzgórzańskiej akademii oraz o tym, że posiada największe zbiory ksiąg w dziedzinie magii.

Zyndram zwany Mniejszym, babiarz i krętacz

O Highlanderach

Ciężko znaleźć w całym Znanym Świecie tak zróżnicowaną a zarazem tak zżytą zbiorowość ludzi jak Highlanderzy. Kto by pomyślał, że to właśnie kompan moich podróży, wielki duchem a biedny rozumem, Kali dowiedział się o Nich najwięcej:

„Zyni! W życiu nie zgadniesz… Pierwszy raz zobaczyłem żeby śmiertelnik w pojedynkę opróżnił dwa antałki bursztynowego miodu po czym poprosił o trzeci i… z wielkim hukiem uderzył głową o drewnianą ławę, łamiąc ją na dwie części, wszczynając tym samym najwspanialszą karczemną bójkę w jakiej miałem przyjemność uczestniczyć! Ci Highlanderzy są niesamowici! Nie ma to jak rodzinne okładanie się po mordach.

To jeszcze nic! Zaraz po bójce, banda zwycięzców zrekompensowała bęcki jakie otrzymała reszta kolejką spienionego piwa, a karczmarz otrzymał… zapewnienia, że każdy stołek zostanie w jakiś sposób odpracowany.

O wschodzie słońca wszyscy jak jeden mąż ruszyli na hale. Niezależnie od płci czy wieku. Każdy znał swoją rolę. Potężnie zbudowani wojownicy klanowi ruszyli w las, ich siekiery lśniły w blasku pomarańczowego słońca. Kto pomyślałby, że w rękach tych mężczyzn zwykła siekiera jest bardziej niebezpieczną bronią niż topór bojowy w rękach niejednego Brodacza. Młodzi zaś wyprowadzili bydło na łąki, a starcy udali się oddać małym przyjemnością, które, według powszechnego uznania i tradycji, z uwagi na mądrość, doświadczenie, oraz trud włożony w wychowanie potomnych jak i utrzymanie Natury w jak najlepszym porządku, należały im się.

Ehh. Zyni, Zyni gdyby na całym Znanym Świecie panował tak zhierarchizowany porządek oparty na szacunku i tradycji, nigdy nie musielibyśmy posuwać się do tak podłych rzeczy jak wojny, przemoc czy nasze drobne szulerstwo i cudzołóstwo.”

Kali, mój największy przyjaciel, pijak

O Religii Klanów

Najdokładniejszą relacją jaką zdał Kali, w przerwie miedzy karczemnymi biesiadami, był wywód jednego z kapłanów klanu McCameron, drugiego co do wielkości klanu zamieszkującego wschodnią granicę Księstwa Wzgórza:

“Widzisz, wszystko zależy od Natury… Podobnie jak Matka Danu potrafi się zregenerować, utrzymać równowagę za pomocą żywiołów, tak my, ludzie, potrafimy regulować nasze relacje za pomocą siły. Silniejszy wygrywa. Niektórzy z nas są jak spokojny wiatr. Cisi, niedostrzegalni ale wyczuwalni przez każdego. Inni zaś wartcy jak górski potok, szaleni ale klarowni w duchu. Każdy z nas jest inny ale każdego odnajdziesz w przyrodzie.

Dzięki ofiarom składanym bogom wyprosić możemy wszystko, co niezbędne jest nam do życia. Plony palone na ołtarzach dają nam nadzieję na dobre zbiory kolejnego lata. Ofiary ze zwierząt pomagają w łowach. Natura karze nas za łamanie jej zasad i odwdzięcza się za ich przestrzeganie.

Nieważne, czy uznajesz siłę Ognia ponad Wody, czy Śmierci ponad Życie, ważne jest abyś uznawał porządek nadany przez Danu, szanował go i postępował wedle jego zasad a żadne przeciwności natury nie będą Ci straszne.”

William, Kapłan klanu McCameron, Dawnowierca

Dawnowiercy o Ammanitach

“Nikt nie kwestionuje zasług Ammana. Pamiętajmy jednak, że był to człowiek i tylko człowiek. Taki sam śmiertelnik jak ty czy ja. Być może spogląda teraz z nieba na swoich wyznawców jak mówi o tym legenda, ale spójrz na to proszę z perspektywy czasu. Czyż to nie Danu panuje nad Kontynentem od samego początku? Czyż to nie Ona niejednokrotnie ratowała nas z opresji? I w końcu czy to nie Ona dała nam warunki do życia!? Jak więc, poczynania ubóstwianego przez naszych braci innego człowieka, mogą równać z się z całym pięknem i życiodajnym nastawieniem Natury!”

William, Kapłan klanu McCameron, Dawnowierca

Struktura etniczna, grupy społeczne- Klany

Tuż po rozmowie z William’em, Kali, który najwyraźniej wkupił się w łaski lokalnego klanu dzięki swojej mocnej głowie (i mam nadzieje, że tylko dzięki niej, gdyż jego nieokiełznane zwierzęce zapędy mogłyby zostać źle odebrane przez mieszkańców, a zwłaszcza tutejszego hodowcę owiec) został zaproszony na posiedzenie rady klanu McCameron, po której to zaraz uciął sobie krótką pogawędkę z naczelnikiem Kenneth’em:

„Kali, znalazłeś się w naprawdę wyjątkowym społeczeństwie. Od zarania dziejów nasi przodkowie zamieszkiwali te krainy. Jeszcze długo przed pojawieniem się Ammana moi pra- dziadowie stawiali czoło Szponom z Zaświatów. Niestety brakowało nam silnego, charyzmatycznego woja, który zjednoczyłby nasze siły. Następnie pojawił się Amman. Tu zaczyna się historia o której nie mówi się w społeczności Ammanitów. Kiedy wasz Pan podążał przez tereny splugawione przez sługi chaosu, zauważył, że On i jego armia nie dadzą sobie rady. Spostrzegł też, że ludzie zamieszkujący te tereny również stawiają opór najeźdźcom, a widząc, że mają już spore doświadczenie, zaproponował im pakt. W zamian za pomoc w oczyszczeniu tej krainy uzyskali oni część zdobytych ziem, jak i prawo do współrządzenia nowopowstałym krajem, czego dowodem było ustawienie w Twierdzy Ammana dawnowierczego menhiru, na znak przymierza i równości wszystkich ginących za tę ziemię. Czas płynął. Niestety brak wspólnego wroga spowodował, iż nasi zdziczali przodkowie o krwawym temperamencie zaczęli wydzierać sobie zdobyte ziemie. Tak właśnie zrodziły się wielkie Klany. Otóż Kali, Klan to ród spokrewnionych ze sobą osób, wspierających się oraz dzielących wspólne idee. Dla każdego członka Klanu, Klan jest świętością. Klan się wspiera, za Klan się walczy a krzywd wyrządzonych jakiemukolwiek z członków Klanu się nie wybacza! Klanem rządzi naczelnik, ale nie jest to władza absolutna. Większość decyzji podejmuje rada Klanu składająca się ze starszych, którzy szanowani są za mądrość, doświadczenie i rozsądek oraz kapłanów, dzięki którym bogowie sprawują nad nami pieczę. Żyjemy we wzajemnym szacunku ale i hierarchii.

Jeżeli chodzi z kolei o politykę w większych grodach, czy w samej Twierdzy Ammana, to sprawa wygląda inaczej. Znaczna część miast rządzona jest przez rajców, wśród których Klany posiadają swoich przedstawicieli. Wybór takowych odbywa się na wiecu. Wiec składa się z przedstawicieli sojuszów mniejszych Klanów jak i przedstawicieli większych zbiorowości. Pytasz czym są sojusze? Otóż mniejsze Klany nie mają wielkich szans w Próbie Sił. Poczekaj, zaraz o niej wspomnę- Jak wiadomo, w kupie siła! Łącząc się mają więcej możliwości, zdecydowanie większy potencjał. Z czasem członkowie sojuszu przekształcają się w jeden potężniejszy Klan, ale to już kwestia pokoleń. Dobrze, już Ci mówię… Próba Sił to zbiór konkurencji sprawdzających siłę, spryt, zręczność i lojalność klanowych wojowników. Rzut palem, pchnięcie głazem, to tylko część zmagań zwieńczonymi brutalnymi acz nieszkodliwymi walkami międzyklanowymi. Zwycięzcą Próby Sił jest Klan, sojusz, który w ogólnej klasyfikacji zdobędzie największą ilość punktów.

Ta tradycja jest odmianą rytualnych walk naszych przodków, które dzięki mądrym rządom Ryttera stały się całkowicie bezkrwawe oraz nie mają już ekspansywnego podtekstu. Twierdza… Tu kwestia przedstawicielstwa Klanów leży w gestii samego Ryttera. To on decyduje, kto zasiądzie w jego Radzie, a kto nie. Klan O’Neal zasłużył sobie, aby w niej zasiadać ciężkim bojem u boku Księcia. Chodzą plotki, że kolejny Klan może spotkać ten zaszczyt. Mam nadzieję, że będzie nim McCameron…”

Kenneth, naczelnik Klanu McCameron, potężny chłop

Image