W pierwej był ćmok, a putym wielki bum. I z bumu tygo, narychtowała sie trójca: Matuchna Hagna i dwaj jej brachole: Argos i Landvetiir. Byli se uni przez fest czasu, aż nagle im sia posmutniało.

Wzieł więc Landvetiir i w środecku ćmoku narychtował paluncom sie kule i okrzyknął ją słuńce. Ino nawet słuńce ich nie rozhahało.

Wzieł więc Argos i w calutkim ćmoku narychtował fest paluncych sie kul i okrzyknął to niebem. Ino nawet niebo ich nie rozhahało.

Wzieła więc Hagna i ubudowała planete z kaminia, mytalu i ługnia w płynie. Dalej utuliła caluśką planete miękuchną glebą i narychtowała putenżne gory. Nalała tyż wody do murza. Ona robutka, uhahała bracholi, tak że pierwej Landvetir ugniótł w ziemie pirwszy krzak i zrubił powietrze. Argos putem nazad zgasił jedna z płunących kul i przytknął ja do planety. Putem pacnoł wszystko, aż sie obrytało. Trójca okrzykła całość ziemią i byli uhahani przez fest czasu.

Ale potem Trójcy nazad sia posmutniało. Wzieł więc Landvetir i razym z Mutuchną Hagną zrubili zwierzynta, ryby i loty. Jak Argos o tym usłuszeł, to sie wściekł i kazeł zwierzyntom, rybom i lotom, co by sie zawsze biły bycie. Ot tyj pory Trójca nahaj niczygo razym ni zrubili.

Minęło fest czasu i Bogum nazad sie posmutniało. Wzieła więc Matuchna Hagna kupe żelaza i kuła w kuźni swyjego dzieciucha, a skry z und jej młutka wkrzysały w unym bycie. I tak zrubiła pirszego Brodacza, a okrzykła go Hagnar i naumiała go jej mundrości i pomyślunku.

Putym Landvetiir upletł swyjego dzieciucha z krzaczorów i liści, a jego piuseneczka wskrzysała w unym bycie. I tak zrubił pirszego długoucha, a Bog naumiał go magi i zrubił go piknym.

Putym zazdruśnik Argos ugnietł z błocka i kamini swyjego dzieciucha a krzyk wnerwu wskrzysał w unym bycie. I tak zrubił pirszego Orka. Ino Argos ni był uhahany ze swojej robuty, wa Ork chodził brzydki i głupi. Więc pogonił Argos swego Orka.

Orka ululał Ojczulek bez imienia i ubiecał mu że sia zemści na Argosie. Argos sie fest wystrachał. Wzieł więc i ukleił z gliny i piasku nowygo dzieciucha, a łzy stracha wskrzesały w unym bycie. I tak zrubił pirszego długonoga. Landvetiir i Matuchna Hagna sie ulitywali nad wystrachanym Argosem i obdali długonogiemu: Matuchna szybkie pojmowanie, a Landvetir duża ilość ciąż. Nahaj putym była wójna, miedzy pachołkami ojczulka i dzieciuchami Argosa. A jak wójna sia skuńczyła, Długonogi zapomnieli o Argosie i uchwalili jedną kobite spośród ich, a wołali ją Amman. Argos zruspaczony zasneł na fest czasu, żeby putym nazad wrócić i ululać swyje dzieciuchy.